Niedawno obchodziliśmy coroczny Dzień Ziemi. To chyba najlepsza okazja, żeby poruszyć tu wreszcie temat uziemiania!
Kiedyś usłyszałam, że uziemianie to „dziwna, nowoczesna zajawka”. No dobrze, może i zajawka, ale nowoczesna? Przecież zanim człowiek wynalazł obuwie, uziemiał się naturalnie, każdego dnia .
Bo termin ten oznacza nic innego jak przyjmowanie energii ziemskiej za pomocą naszych własnych stóp. Tanio i zdrowo .
Jesteśmy z naszą Ziemią połączeni nierozerwalnie.
W przeciwieństwie do innych ssaków, poruszamy się na dwóch nogach i jesteśmy niczym bateria o przeciwnych biegunach – górna część ciała zawiera ładunki dodatnie, które pobieramy z kosmosu, dolna część ujemne i te pobieramy z ziemi.
Im większa wymiana energetyczna, tym lepszą mamy odporność – a to, jak wiadomo, klucz do zdrowotnego sukcesu.
Chodzenie boso to naturalna akupresura i refleksologia – na stopach mamy wiele tysięcy zakończeń nerwowych, które pobudzają nasz organizm do lepszej pracy.
Dreptanie bez butów nie ogranicza się tylko do trawy – możemy spacerować po piasku, wodzie, rosie, śniegu czy ziemi.
Chodzenie na bosaka to profilaktyka przeciwko bólom kręgosłupa, ramion i nóg.
❄ Uziemianie hartuje nasz organizm – dlatego nie musi odbywać się jedynie latem. Kiedy przyzwyczaimy stopy do różnych temperatur, nawet styczność ze śniegiem nie będzie im straszna.
To jak, kto lubi chodzić na bosaka?
