Życie to światło. Światło to Słońce, Słońce to wit. D, czyli witamina życia! Ten niezwykle odżywczy składnik naszego zdrowia w ostatnich dekadach został zapomniany. Kiedyś np. dzieci tuż po urodzeniu dostawały solidną dawkę witaminy D3, żeby budować swoją odporność już od pierwszych dni życia. Ale to pieśń przeszłości.
☝ Na szczęście, co jakiś czas odkrywamy ponownie Amerykę, więc edukacja w temacie świetlistej witaminy wróciła do łask.
❗ Niepokojące jednak jest straszenie nas łatwym przedawkowaniem tej ochraniającej nasze zdrowie substancji, podczas gdy wcale nie jest prosto do tego doprowadzić. Co więcej, to nie nadmiaru, ale jej niedoborów powinniśmy się obawiać, bo to one zdecydowanie bardziej są dla nas niebezpieczne.
Przy tej okazji podrzucam więc kilka ciekawostek na temat D3, o których fajnie wiedzieć:
☀️ jest witaminą słońca, czyli pobieramy ją z promieni słonecznych i próżno szukać jej w jedzeniu
☀️ jej niedobory są częścią ponad 100 chorób i dolegliwości
☀️ im więcej pigmentu w skórze, tym gorsze wchłanianie witaminy – dlatego aby skorzystać z jej dostępności, na słońcu powinniśmy się intensywnie nagrzewać, a nie długotrwale opalać
☀️ bardzo łatwo zmywa się z powierzchni skóry, dlatego po pobycie na słońcu nie biegniemy od razu pod prysznic, bo natychmiast zmarnujemy naturalną suplementację
☀️ syntetyczne filtry w kosmetykach blokują jej przyswajanie
☀️ nazywana jest witaminą szczęścia – duże dawki witaminy D3 pomagają w depresjach, stanach lękowych i innych dolegliwościach
☀️ jeśli nie mieszkamy w ciepłych krajach, w których większość czasu przebywamy na słońcu, suplementować warto się cały rok, ponieważ jej poziomy drastycznie maleją, gdy nie są uzupełniane
A jak wasza suplementacja, łykacie słoneczną witaminę?
