O zastosowaniu akupresury w celu rozprawienia się z objawami choroby lokomocyjnej, przypomniała mi ostatnio znajoma (Monika, pozdrawiam Cię ).
Osoby z tym problemem zazwyczaj przyzwyczajone są do łykania tabletki przed podrożą, ale towarzyszy temu często uczucie senności i otumanienia, co odbiera frajdę z wycieczki.
Nudności i chęć wymiotowania możemy jednak powstrzymywać w sposób naturalny, stymulując kilka obszarów na ciele – koniecznie jeszcze przed podróżą, a w razie potrzeby, również podczas jazdy.
Poniżej kilka miejsc wartych ucisku:
Wyrostki sutkowate kości skroniowych, czyli kostne wybrzuszenia za uszami (błędnik, czyli główny winowajca choroby lokomocyjnej).
Wewnętrzna część ręki – w odległości trzech palców przyłożonych od nasady nadgarstka, po stronie wewnętrznej osi ciała, czyli tak jakbyśmy patrzyli na przedłużenie serdecznego i środkowego palca. Wyraźnie wyczujemy zagłębienie między ścięgnami. Punkt pod palcem środkowym będzie naszym punktem do ucisku (meridian osierdzia).
☝️Zewnętrzna część ręki, delikatnie łączymy palec wskazujący z kciukiem. Uciskamy punkt leżący w zagłębieniu skóry, z boku kości palca wskazującego od strony kciuka (meridian jelita grubego).
Nasada potylicy – tył głowy, na samym środku, gdzie kończy się czaszka, a zaczyna kark. Poczujemy tam wyraźne zagłębienie (przeciwdziała nieprzyjemnym uczuciom wywołanym zmianami ciśnienia – przydatne również w trakcie latania samolotem).
Dajcie znać czy próbowaliście kiedyś akupresury w takiej sytuacji .