Jeśli nie widzieliście jeszcze gdzieś w okolicy nawłoci oznacza to, że chyba nie wychodzicie z domu . A to dlatego, że nawłoć – to świetliste, złotowłose ziele kwitnie dosłownie wszędzie.
Julian Tuwim nazwał ją w swoim wierszu polską mimozą. Ja nazwałabym ją królową późnego lata – bo o tej porze roku dosłownie bierze łąki w swoje posiadanie!
☝️ Nawłoć w medycynie naturalnej znana jest najbardziej ze swoich właściwości wzmacniających nerki i układ moczowy. Ale królowa, jak to królowa, ma wiele mocy.
Pomaga poskromić trudno gojące się rany, nieżyty gardła, krtani czy jamy ustnej.
Zapobiega nadmiernej fermentacji w jelitach, pomaga przy wzdęciach, stanach zapalnych.
Ma gorzki smak i działanie ściągające, redukuje katar i bóle gardła.
Oczyszcza nerki, krew, reguluje ciśnienie krwi.
Ja w tym roku postawiłam na przygotowanie:
suszu – bo nada się do naparów i kąpieli
maceratu – bo można go używać w celach kosmetycznych
wyciągu z nawłoci na winie – bo wzmacnia naczynia krwionośne i miło napić się winka, choćby w dawkach leczniczych
pięknych bukietów – bo cieszą moje oczy
Kto z Was zebrał już solidne naręcze nawłoci i co z niej robicie? Chętnie się zainspiruję!
